R.U.T.A. i Freeborn Brothers w Vinylu
Ostatnio na dzień przed odpustem, 7 lutego
w karczmie, co się Vinyl zwie, granie było i tańcowanie do późnych godzin nocnych. Wioskę naszą odwiedziła trupa muzykantów z samiuśkiej Warszawy, ale po kolei...
Na rozgrzanie chłopów, co to, ledwie o zmroku, się od obowiązków oderwali (bo karbowy wtedy dopiero pozwolił), zagrali dwaj cygańscy muzykanci z naszej wioski. Zwią się oni The Freeborn Brothers, co w mowie Angielczyków znaczy, zdaje się, Wolno Urodzeni Kmiecie. Co oni we dwóch na scenie wyprawiają! Grają ci dwaj muzykę ludową zza wielkiej wody i istne wybuchy energii przy tym z siebie wydobywają.