Początek lutego 1831 roku nie był mroźny. Od blisko tygodnia południowo-zachodni wiatr niósł cieplejsze powietrze. Jeszcze w końcu styczniu temperatura wynosiła -22 stopnie Celsjusza. Teraz wzrosła do +4 stopni. Padający deszcz topił zalegający pola śnieg. Skuwający Wisłę lód był coraz cieńszy. Lada dzień w dół rzeki mogła ruszyć połamana kra.
W leżącej u ujścia Pilicy do Wisły wsi Mniszew od kilku dni koncentrowała się polska kawaleria. 10 lutego miejscowi ujrzeli kilkunastu żołnierzy brodzących po kolana w wodzie pokrywającej lód na Wiśle. Wyposażeni w siekiery i żelazne drągi, ostrożnie przemierzali rzekę, badając grubość lodu. Wyróżniał się wśród starszy człowiek, niewielkiego wzrostu, otyły, z zaczesanymi do góry sumiastymi wąsami.
Był to dowódca wojsk zgromadzonych w Mniszewie, gen. bryg. Józef Dwernicki. Przybył tu wczoraj, a dziś otrzymał polecenie przejścia na wschodni brzeg Wisły. Pytani o stan lodu chłopi odradzali przeprawę, szczególnie koni i armat. Rozkaz był jednak wyraźny. Siły Dwernickiego miały osłaniać prawe skrzydło polskiego ugrupowania, zagrożone przez idącą od Radzynia rosyjską kawalerię. Dlatego generał osobiście zbadał stan lodu. Powróciwszy z drugiego brzegu, Dwernicki nakazał swym ludziom ostrożną przeprawę.

Gwałtowna zmiana pogody w pierwszych dniach lutego pokrzyżowała plany wojenne rosyjskiego wodza naczelnego, feldmarszałka Dybicza. Ten opromieniony chwałą pogromcy Turków w kampanii 1829 roku bałtycki Niemiec już wczesną jesienią został wyznaczony głównodowodzącym wojsk rosyjskich mających pomaszerować na zachód, aby udzielić pornocy władcy Holandii, niemogącemu sobie poradzić z powstaniem w Belgii. Istniała możliwość, że Belgów może wesprzeć Francja, co oznaczałoby wojnę ogólnoeuropejską. Celem si rosyjskich byłaby wtedy nie Bruksela, ale Paryż.
W zakrojonej na wielki skalę operacji miały wziąć udział także wojska Królestwa Polskiego, do wodzone przez carskiego brata, wie kiego księcia Konstantego Pawłowicza. Od schyłku października 1830 ro ku korpusy rosyjskie powoli ściągał) ku zachodnim guberniom imperium by następnie koncentrować się na te renie Królestwa Polskiego.

Jednak nocą z 6 na 7 grudnia plany Mikołaja I stały się nieaktualne Właśnie wówczas dotarła do Petersburga ogólnikowa informacja o wybuchu powstania w Warszawie. Na dworze carskim nie wiedziano jednak o szczegółach polskiego wystąpienia 29 listopada ani o losie księcia Konstantego, który stał się w najbliższym tygodniu przedmiotem szczególnej troski Mikołaja. Tymczasem Konstanty całkowicie zawiódł. Uniknąwszy aresztowania przez spiskowców i wydostawszy się z Belwederu stanął w podwarszawskim Wierzbnie na czele pięciu batalionów piechot) i dwunastu szwadronów jazdy rosyjskiej.
Drugie tyle stanowiły jednostki polskie nadciągające z garnizonóv położonych na zachód od Warszaw) W tym czasie powstańcy nie mieli naj wet połowy tych sił. Cesarzewicz nie zdecydował się jednak na zbrojna rozprawę z buntownikami i to pomimo namów generałów. 3 grudnia od działy polskie opuściły Wierzbne i przystąpiły do powstania. „Jestem Polakiem i tam pójdę, gdzie wojsko j naród będzie” - oświadczył wierny dotychczas Konstantemu gen. Żymirsku Z wielkim księciem pozostali jedynie najbardziej skompromitowani Polacy z szef żandarmerii Rożniecki i wielce zasłużony w wojnach napoleońskich, ale zupełnie moralnie złamany w epoce Królestwa gen.
Wincenty Krasiński. Odwrót spod Warszawy 7 tys. Rosjan z wielkim księciem na czele przypominał - w miniaturowe skali - odwrót Napoleona spod Moskwy. Pozbawieni pieniędzy i zapał sów żołnierze rosyjscy rekwirował żywność i paszę w mijanych miejscowościach. Nie wiadomo, jak skończyłaby się ta rejterada, gdyby nie fakt, ż( stojący na czele powstania gen. Józef Chłopicki zakazał oddziałom polskim ścigania uchodzących, a władzom ad ministracyjnym polecił udzielać Konstantemu pomocy w żywności, paszy i środkach przeprawowych. Wielki książę dotarł do Włodawy 13 grudnia 1830 roku.